
Ostatnio coraz częściej pojawiają się wydarzenia przedstawiane jako „konferencje (naukowe)” dotyczące autyzmu lub neuroróżnorodności. Część z nich jednak nie spełnia podstawowych standardów działalności naukowej. Zjawisko to jest dobrze znane w świecie akademickim w kontekście tzw. predatory conferences, czyli wydarzeń, które wykorzystują autorytet nauki i tytułów akademickich przede wszystkim w celach komercyjnych.
Ten artykuł jest o tym, czym są te konferencje w kontekście autyzmu oraz dlaczego są niezwykle szkodliwe.
Czym są konferencje pseudonaukowe?
Wielu z was może być bardziej zaznajomionych z problemem predatory journals, czyli pseudonaukowych czasopism akademickich.
Czasopisma drapieżne to publikacje, które podają się za godne zaufania, profesjonalne czasopisma naukowe (academic journals), ale nie przestrzegają podstawowych standardów publikacji akademickich, zwłaszcza tzw. peer review: rzetelnej recenzji eksperckiej i naukowego nadzoru redakcyjnego.
Wykorzystują model otwartego dostępu, w którym autor płaci, oraz presję wywieraną na naukowców, by publikowali (Grudniewicz et al., 2019; Elmore & Weston, 2020).
Czasopisma drapieżne istnieją wyłącznie w celach zarobkowych i często wprowadzają w błąd w kwestii swoich procesów redakcyjnych (Elmore & Weston, 2020). Bardzo niska cytowalność artykułów z tego typu pseudoczasopism pokazuje ich marną jakość naukową (Björk, 2019). Co ważne, istnienie i funkcjonowanie pseudojournali napędzane jest realnym toksycznym zjawiskiem w środowiskach akademickich polegającym na ogromnej presji na pracowników naukowych, by publikowali „cytowalne” artykuły — zjawisko znane jako publish or perish („publikuj albo giń”) (Moskovkin, 2024).
Konferencje pseudonaukowe opierają się na podobnym schemacie:
„Organizatorzy fałszywych konferencji wykorzystują naukowców z podobnych powodów, jak ma to miejsce w przypadku publikacji elektronicznych: chodzi o zysk dla organizacji organizującej konferencję oraz chęć zyskania uznania ze strony zaproszonych prelegentów.”
(Bowman, 2014)
Badania analizujące zaproszenia na tego typu wydarzenia pokazują, że często zawierają one mylące informacje o zakresie konferencji, organizatorach oraz procesie oceny zgłoszeń (Cobey et al., 2017).
W przeciwieństwie do czasopism konferencje te wykorzystują również publiczność takich wydarzeń. Czerpią zyski z opłat uczestników będących wyłącznie słuchaczami.
Ten proceder zwiększył się zwłaszcza od czasu rozwoju mediów społecznościowych oraz w postcovidowej rzeczywistości. To właśnie ten proces obserwuję z rosnącym niepokojem w Polsce w obszarze autyzmu: w mediach społecznościowych pojawiają się ogłoszenia o „konferencjach naukowych” na temat autyzmu lub neuroróżnorodności. Za opłatą kilkuset złotych można uczestniczyć w takiej konferencji i wysłuchać prelegentów.
Konferencje używają również innych sposobów na dodanie sobie prawowitości i naukowego uznania: często zapraszają prawdziwych naukowców jako prelegentów, wykorzystując ich stopnie naukowe do promocji i zarabiania.
W niektórych przypadkach organizatorzy takich konferencji działają w ramach większych sieci organizujących setki wydarzeń rocznie w wielu dziedzinach, których głównym celem jest generowanie opłat konferencyjnych, a nie rozwój wiedzy naukowej (Shamseer et al., 2017). Warto przy tym pamiętać, że naukowcy zatrudniani jako prelegenci na konferencjach pseudonaukowych nie zawsze działają w złej wierze. Podobnie jak w przypadku predatory journals, bywa, że motywują ich toksyczne realia pracy akademickiej, w tym niskie wynagrodzenia.
Czy obecność profesora oznacza konferencję naukową?
Może pojawić się pytanie: skoro na konferencji występuje np. profesor lub doktor habilitowany, czy oznacza to, że konferencja jest naukowa?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba wyjaśnić, jak wygląda typowa konferencja naukowa.
Konferencja naukowa jest zazwyczaj organizowana przez znane organizacje lub stowarzyszenia naukowe skupiające badaczy danej dziedziny, nie fundacje, strony internetowe itd. Następnie ta organizacja ogłasza tzw. call for papers.
Badacze przesyłają abstrakty opisujące wyniki badań wraz z odniesieniami do literatury naukowej. Abstrakty są recenzowane i często odsyłane z prośbą o poprawki.
Proces ten stanowi filtr naukowy, który stosowany jest również w stosunku do VIPów. Podczas konferencji wśród uczestników znajdują się również inni badacze, którzy mogą krytycznie oceniać prezentacje.
W wielu przypadkach prezentacje konferencyjne są później publikowane przez wydawnictwa naukowe, najczęściej uniwersyteckie, i poddawane procesowi peer review.
Bez tych elementów trudno mówić o konferencji naukowej w sensie nauki jako „systematycznego badania mającego na celu rozwijanie lub przyczynianie się do uogólnionej wiedzy” (National Commission for the Protection of Human Subjects of Biomedical and Behavioral Research, 1979).
Szkodliwość pseudokonferejncji w autyzmie
Manipulacje tego typu są szczególnie problematyczne w obszarze ASD z kilku powodów.
Po pierwsze, historia badań nad autyzmem zawiera wiele przykładów pseudonauki lub błędnych hipotez, których skutki kulturowe utrzymują się do dziś — np. teoria „zimnych matek” czy fałszywe powiązania ze szczepionkami.
Po drugie, część badań nad autyzmem ma poważne ograniczenia metodologiczne, np. próby modelowania autyzmu na gryzoniach.
Po trzecie, wiele luk w wiedzy sprawia, że osoby autystyczne i rodzice dzieci autystycznych często szukają odpowiedzi na własną rękę, co zwiększa ryzyko trafienia na wydarzenia pseudonaukowe.
Konferencje pseudonaukowe a pseudoterapeuci
W polskim kontekście problem ten ma jeszcze jeden istotny wymiar. System regulacji pracy terapeutów i diagnostów w obszarze autyzmu wciąż pozostaje niejednolity i w wielu miejscach niewystarczający. W takiej sytuacji udział w komercyjnych „konferencjach” może stać się dla niektórych osób sposobem na budowanie pozornego prestiżu zawodowego. Pojawienie się w programie wydarzenia określanego jako „konferencja naukowa” pozwala następnie przedstawiać się jako ekspert lub specjalista, mimo że samo wydarzenie nie spełnia standardów naukowych. W efekcie konferencje tego typu nie tylko rozpowszechniają wątpliwe treści, ale mogą także wzmacniać fałszywy wizerunek kompetencji w środowisku terapeutycznym.
Konferencje aktywistyczne
Chcę zaznaczyć, że post ten nie dotyczy konferencji w sensie spotkań w celu wymiany doświadczeń. Nasza wiedza na temat autyzmu została w ostatnich latach poszerzona w dużej mierze dzięki aktywistom i samorzecznikom. To oni przyczynili się między innymi do rozpowszechnienia pojęcia maskowania i rozpoczęcia badań nad tym zjawiskiem. Naturalne jest więc, że takie środowiska organizują spotkania czy konferencje. Są to wartościowe wydarzenia, które mogą mieć realny wpływ na rozwój wiedzy o autyzmie i na życie osób autystycznych. Nie są to jednak konferencje naukowe w sensie wyżej opisanym, co nie znaczy, że nie są wartościowe.
Podsumowanie
Problemem są konferencje dotyczące autyzmu, które przedstawiają się jako naukowe, często dodając sobie wiarygodności poprzez zapraszanie naukowców.
Podobnie jak predatory journals, konferencje te nie spełniają standardów rygoru naukowego, nie podlegają rzeczywistej weryfikacji eksperckiej, a prezentowana na nich wiedza nie może być uznana za rzetelną.
Ich podstawowym celem jest generowanie zysków dla organizatorów.
________________________________________
Tutaj kilka jasnych sygnałów ostrzegawczych, które mogą pomóc rozpoznać wydarzenia przedstawiające się jako „konferencje naukowe”, mimo że nie spełniają podstawowych standardów nauki.
1. Organizator nie jest instytucją naukową
Konferencję organizuje fundacja, firma szkoleniowa lub prywatna inicjatywa, która nie prowadzi badań naukowych ani nie jest związana z uczelnią lub towarzystwem naukowym prowadzącym badania.
2. Konferencja jest głównym źródłem finansowania organizacji
Wydarzenie wygląda na element działalności edukacyjnej, ale w praktyce stanowi sposób pozyskania zarobku poprzez opłaty uczestników.
3. Brak rzeczywistego procesu naukowej selekcji
Nie ma informacji o call for papers, recenzji abstraktów ani komitecie naukowym, który ocenia prezentacje.
4. Obecność naukowców jako „gwarancja jakości”
Na konferencji występują osoby ze stopniami naukowymi, ale ich obecność służy głównie budowaniu wiarygodności wydarzenia, a nie jest elementem procesu naukowego. Co ważne, osoby te nie publikują potem swoich wystąpień z konferencji w formie artykułów w respektowanych czasopismach naukowych.
5. Prelegenci znani głównie z mediów społecznościowych lub popularyzacji
Wśród prelegentów pojawiają się osoby znane z mediów społecznościowych, blogów lub publikacji popularnonaukowych (np. psycholog znany z Instagrama), ale w ich przedstawieniu brak informacji o prowadzonych badaniach naukowych, projektach badawczych lub publikacjach w recenzowanych czasopismach naukowych.
6. Reklama głównie w mediach społecznościowych
Informacje o wydarzeniu pojawiają się głównie na Facebooku, Instagramie lub w grupach tematycznych, a nie w środowisku naukowym.
7. Duży nacisk na sprzedaż dostępu do wydarzenia
Głównym komunikatem jest cena udziału, dostęp do nagrań lub certyfikatu uczestnictwa.
8. Konferencja online jako model biznesowy
Wydarzenia odbywają się online, co pozwala sprzedawać dostęp dużej liczbie uczestników przy minimalnych kosztach organizacji. Jednocześnie nie ma informacji o liczbie uczestników w trakcie każdego wykładu, co wpływa np. na możliwość zadawania pytań i weryfikacji treści w czasie rzeczywistym.
9. Brak powiązania z publikacjami naukowymi
Po konferencji nie powstają publikacje naukowe ani materiały poddane recenzji.
_________________________________________
źródła:
Björk, B.C., Kanto-Karvonen, S. and Harviainen, J.T. (2019) How frequently are articles in predatory open access journals cited? Scientometrics. https://doi.org/10.1007/s11192-019-03228-6
Bowman, J.D. (2014) ‘Predatory publishing, questionable peer review, and fraudulent conferences’, American Journal of Pharmaceutical Education, 78(10). https://doi.org/10.5688/ajpe7810176
Cobey, K.D., Lalu, M.M., Skidmore, B., Ahmadzai, N., Grudniewicz, A. and Moher, D. (2017) ‘Illegitimate conferences and their invitations: a cross-sectional study’, BMJ Open, 7(3). https://doi.org/10.1136/bmjopen-2016-013707
Elmore, S.A. and Weston, E.H. (2020) ‘Predatory journals: What they are and how to avoid them’, Toxicologic Pathology, 48(4), pp. 607–610. https://doi.org/10.1177/0192623320920209
Grudniewicz, A. et al. (2019) ‘Predatory journals: no definition, no defence’, Nature, 576, pp. 210–212. https://doi.org/10.1038/d41586-019-03759-y
Moskovkin, V. (2024) Publish or perish phenomenon in modern academia.
National Commission for the Protection of Human Subjects of Biomedical and Behavioral Research (1979) The Belmont Report.
Shamseer, L. et al. (2017) ‘Potential predatory and legitimate biomedical journals: a cross-sectional comparison’, BMC Medicine, 15. https://doi.org/10.1186/s12916-017-0785-9